• Wpisów:63
  • Średnio co: 13 dni
  • Ostatni wpis:37 dni temu
  • Licznik odwiedzin:19 191 / 892 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Dawno mnie tu nie było. Trochę wstyd. Bloga nie porzucam. Niestety okres maj-wrzesień jest dla mnie pracowity i nie potrafię się rozdzielić na wiele rzeczy. Wracam do blogowania, będzie wpisów więcej

Dzisiaj wybrałam się do mojego ulubionego antykwariatu Imago w Katowicach. Mimo, że wybór mang był nie wielki i pudełku z magazynami Kawaii znalazłam niezłe perełki.

Z magazynów Kawaii zabrałam do domu pierwszy numer z 1997 roku. Ciężko dostępny i uznawany za unikat. Również udało mi się kupić specjalny numer poświęcony tematyce CLAMP'a/ Pozostałe dwa numery wzięłam ze względu na Sailor Moon i Magic Knight Rayeharth.



W tym samym pudełku znalazłam pocztówki do wydania mangi Nuku Nuku. Sama w sobie manga jest już unikatem, ale pocztówki z ilustracjami do tej mangi to rarytas



Również znalazłam wydanie specjalne "Rysuj z Kawaii".
Jest to zbiór wszystkich porad rysowniczych, które możemy znaleźć w magazynie zebrane w małej książeczce.







Za wszystko łącznie zapłaciłam 20 zł. Zakupy skromne, ale za to jakie.
  • awatar SugarFirefly: Ja mam wszystkie Kawaii od siostry, numery specjalne też. Siora miała tą mangę i kartki, ale chyba komuś podarowała XD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Zapraszam do obejrzenia pierwszego majowego unboxingu z Lootanime.

Jeśli ktoś nie wie Lootanime to paczki z gadżetami mangowymi. Co miesiąc jest inna tematyczna paczka z konkretnych anime. Płacimy za preorder, który jest wysyłany po 26tym lub 27dmym dniu miesiąca i czekamy ok. tygodnia aż paczka trafi w nasze ręce.

Tematem maja był "Unnatural", a przewodnie anime to: Noragami, Mob Psycho, Death Note, Parasyte.

Normalna cena to 141 zł, jak za 5 przedmiotów to dużo, ale ze zniżką wychodzi nie całe 130zł.
W maju paczka zdecydowanie się udała, podobają mi się wszystkie rzeczy, a w tym kubek najbardziej
 

 
Długo zbierałam się do anime Yuri on ice. Jakoś ostatnio nie miałam ochoty na oglądanie anime, ale w końcu nadszedł czas by coś znowu zobaczyć. O Yuri on ice słyszałam dobre opinie i co dziwne od osób, które gardzą gatunkiem anime yaoi, boys love czy coś w tych klimatach. Sama nie gustuję w yaoi, więc podchodziłam do tego anime dość z dużym dystansem. I wiecie co? Zakochałam się w tym anime!! To jak świetny jest klimat, humor i świetna animacja mogłabym podziwiać godzinami.

A o czym jest anime? Magister (z łyżwiarstwa?) Yuuri Katsuki opuszcza Stany i wraca do swojej mieściny, aby zrobić coś ze swoim życiem. Jak się okazuje Yuuri ma za sobą "karierę", którą trochę zaprzepaścił i trochę mu się przytyło. Łyżwiarz ma swojego idola, którym się inspiruje i spotkanie z nim to szczyt marzeń. Jak się okazuje świat łyżwiarstwa jest mały, każdy się zna, a Victor - mistrz nad mistrzami, chce przygotować Yuuriego do następnych mistrzostw .. i tak zaczyna się przygoda Yuuriego z Victorem. Oczywiście mamy "rywala" Yuuriego - Yuriego "Yuraśka" Plisetsky'iego z Rosji, który jest zazdrosny o Victora (który mu coś kiedyś tam obiecał), mamy również rodzinę i koleżankę z lodowiska głównego bohatera i kilka innych fajnych postaci.

Victor


Yuuri Katsuki


Yurij Plisetsky


Co mnie zachwyciło?
Po pierwsze: humor odgrywa tutaj kluczowa rolę Każda z postaci jest przerysowana w swojej prostocie. Victor ideał z wielką wrażliwością i nieskończoną cierpliwością. Yuuri mimo, że to typowa "pierdoła", chłoptaś bez doświadczenia "w wiadomych rzeczach" jest na swój sposób uroczy.
A ile jest yaoi w Yuri on ice? W porównaniu do typowego yaoi - zero. Wszystko opiera się na podtekstach i domysłach. Oczywiście wymowna scena w gorących źródłach, czy ogólnie mówienie, że Yuri kocha Victora dają do zrozumienia, że między nimi coś jest. Ale czy na pewno? Każdy sobie może pewne rzeczy dopowiedzieć.
Dobrą częścią tego anime jest animacja, piękne kolory, jazda na lodzie bardzo dobrze odwzorowana. Twórcy anime przyłożyli się i aż szkoda, że nie ma mangi tego tytułu.

Minusy?
Postać Yuuriego jest plusem jak i minusem. Z jednej strony co chwilę można się z niego śmiać, że jest taką "pierdołą życiową", ale z drugiej strony czy np. w Tokyo Ghoul Kaneki nie jest taką pierdołą, a Shinji z Evangeliona aaaa..można tak wymieniać bez końca. Widocznie Japończycy lubią taką postać mieć w każdym anime.
Animacja z jednej strony piękna, z drugiej pewne sekwencje się powtarzają. Yuuri ma dwa układy do jazdy, niby coś tam się za każdym razem zmienia, ale po trzecim razie oglądania tego samego ma się dość.

Mimo wszystko polecam, produkcja na bardzo dobrym poziomie!!

I BONUS DLA WYTRWAŁYCH:
Pierwsze dwa filmiki na YT jak rysuję Victora

Zapraszam do subskrybowania i lajkowania
  • awatar chiriann: Uwielbiam i jazdę figurową (zwłaszcza w wykonaniu męsko-japońskim)i yaoi, więc na pewno się do tej serii zabiorę. Twoja rekomendacja to dodatkowy powód, by dać jej szansę :)
  • awatar SugarFirefly: Uwielbiam YoI :3 Juraśka my loveee
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Bardzo dużo osób ze znajomych się mnie pyta ile wyjazd do Japonii mnie kosztował. Dzięki temu wpisowi zawsze będę mogła odesłać kogoś tutaj.

Od razu napiszę, że nie korzystałam z żadnych biur podróży, pośredników itp. Wszystko organizowałam z pomocą znajomych, którzy byli już w Japonii.

Podróż do Japonii niestety zawsze będzie wiązała się dużymi kosztami, ale koszta zawsze da się zminimalizować, tak aby koszta były do zniesienia.

Najważniejsze co trzeba załatwić przed podróżą to:
1) Paszport (wydanie + zdjęcia 165 zł)

2) Bilet lotniczy - im wcześniej się go kupi tym lepiej, ale pół roku wcześniej w Polskich liniach lotniczych LOT ceny wahają się 2 - 2,5 tys. Lot bezpośredni (nie najtańszy, ale najwygodniejszy) trwa 10,5 godz.

3) Zarezerwowany hotel ja korzystałam z booking.com. Za siedem nocy w hotelu prawie, ze w centrum nocleg wyszedł mnie. ok. 1 800zł. Hotel EMPIRE w Shinjuku jest blisko stacji Yamanote, mnóstwo sklepów i knajpek wokoło. Hotel zadbany, codziennie pokój był sprzątany.

Tips:
Jeśli ktoś nie korzystał z booking.com to musi wiedzieć, aby mieć kartę kredytową. Hotel się zabezpiecza, w razie wypadku kiedy wy nie przyjedziecie, a rezerwacja nadal będzie aktualna.
Rezerwację można zmieniać i rezygnować max. do tygodnia przed planowanym przyjazdem.

Inna opcją jest korzystanie z tzw. pokoi gościnnych na airbnb.com. Pokoje do wynajęcia są tanie, ale niestety często w mieszkaniach łazienki są małe lub w przejściach. Mieszkania czasem są dwu- trzypokojowe, a nigdy nie wiadomo z kim będziemy mieszkać. Owszem jest to dobra opcja, aby poznać nowe towarzystwo. Ale ja osobiście wolę mieć na wyjazdach święty spokój od obcych ludzi. Ewentualnie jest jeszcze opcja wynajęcia całego mieszkania jak kogoś stać.

Koszta innych rzeczy:

1) Z lotniska i na lotnisko:
Z lotniska korzystałam z pociągu Keisei line express, który kosztował coś ok. 40zł. Jedzie ponad godz. do stacji Nippori, z której trzeba się przesiąść na Yamanote.
Najtańsza opcja, ale najdłuższa.
Na lotnisko skorzystałam z pociągu SKYliner (również ze stacji Nippori), który jechał 40 min i kosztował ok. 45 zł (cena bez miejscówki) Akurat miałam szczęście, bo miejscówkę mi przydzielono.

Tips: Inną opcją jest pociąg NEX, który jedzie do Shibuii, Shinjuku itp. ale on kosztuje ok. 120zł
Również jest opcja autobusu za ok. 40zł.

2) Komunikacja miejska: ja wybrałam kartę suikę, którą łatwo doładować. Na 8 dni wykorzystałam 8 tys, jenów ok. 300 zł ( w tym ok. 1 tys jenów na przejazd z lotniska) jeżdżąc do woli, często, przesiadając się na różne linie pociągu. Nie korzystałam z metra.
Zdecydowanie za komunikację miejską w Londynie więcej się płaci:/

3) Jedzenie: to już jest indywidualna kwestia, ile kto na to pieniędzy chce wydać. Ja często korzystałam ze sklepów Lawson 100 yen. Kupowałam głównie tam rzeczy na śniadanie i kolację, ale zestaw obiadowy za ok. 200 jenów tez spróbowałam. Jadłam również różne rzeczy na mieście i ceny były różne. Czasem za porcję obiadową płaciłam ok. 20zł czasem więcej. Jedzenie w knajpie nie jest aż tak drogie zestawy od 600-1000 (24-40 zł) jenów kosztują.
Najbezpieczniej wziąć ok. 100 zł na dzień jak ktoś lubi dużo jeść.

4) Wejściówki/ bilety:
- AnimeJapan ok. 80 zł
- Muzeum figur woskowych ok. 80 zł
- Disneyland 270 zł
- Park narodowy w Shinjuku ok. 8zł
- Zoo w Ueno ok. 24 zł
- Kocia kawiarnia w Shinjuku 45zł/ godzina

5) Mangi: Jak kupować to w księgarni z używanymi mangami po 108 jenów BOOK OFF.

6) Pamiątki itp:

Jak już pisałam z typowo japońskimi pamiątkami jest duży problem by od tak je znaleźć. Ale na Harajuku znalazłam mały sklepik, gdzie miła pani miała naprawdę tanio magnesy i laleczki kokeshi.
W sklepie Daiso na Harajuku kupiłam masę i najwięcej rzeczy po 108 jenów. W całej Japonii takich sklepów jest masa.

Wystarczy wejść w pierwszą uliczkę w prawo, przejść ok. 5-10 metrów i znowu skręcić w prawo w malutki sklepik.


Tak to magnesy, dzwoneczki, pocztówki znajdzie się na Asakusie, na Odaibie w Japan Quality i na lotnisku w strefie bezcłowej.

Jeśli chodzi o bary - nie chodziłam, kosmetyków nie kupowałam, bo wychodziły tak samo albo i drożej. Ogólnie jechałam do Tokio aby pozwiedzać i porobić dużo zdjęć. A przywiozłam wypchaną torbę Łączny koszt wyniósł mnie ponad 6 tys. zł. Patrząc na to, że biura podróży oferują wycieczki za ok. 7-10 tys. plus trzeba mieć jeszcze pieniądze na inne rzeczy to wydaje mi się, że kwota, którą wydałam jest do uzbierania. Owszem nie przyszło to łatwo, bo przez prawie dwa lata oszczędzałam i rezygnowałam z wielu rzeczy, ale wiem, że było warto.

Mam nadzieję, że wpis się przyda i uzmysłowi ludziom, że Japonia jest w zasięgu ręki, a marzenie o wyjeździe może się spełnić

Na koniec: Dwa filmiki, które nakręciłam w Akwarium w Ikebukuro. Otworzyłam kanał na YouTube, który mam w zamiarach rozkręcać, ale o tym niebawem Zapraszam do subskrybowania
 

 
Dużo osób pyta się mnie, ile wyszedł wyjazd i co kupiłam.
Koszta zostawię na koniec a w tym poście pokażę to co kupiłam dla siebie.

Bardzo duże zakupy zrobiłam w sklepie Daiso na Harajuku. Kupiłam tam masę typowo japońskich rzeczy. Daiso jest najpopularniejszym sklepem, gdzie kupimy wszystko za 108 jenów ok. 4zł.

W całym Tokio jest masa sklepów za 100 jenów, wystarczy na googlach wstukać "100 yen shop" i wyskoczy cała mapa.

Kolorowanka:


Chusteczki z Hello Kitty, Gudetama i innymi słodkimi zwierzakami:


Torebeczki z Gudetamą i liskiem, chusteczki nawilżane, naklejki z papugami, papeteria i coś na dokumenty


Podkładki, mini koperty, karteczki i papierowe kwiatuszki

Folie A5 i A6, pieniądze do zabawy i notesiki


Zawieszka z kogitem i sówką, gumki w różnych kształtach


Kartka urodzinowa? Pałeczki dla mojego R.


Cukierki:


Tyle przywiozłam dla siebie z tanich sklepów, ale to nie wszystko Choć teraz ciut droższe rzeczy.

Kokeshi - kupiona nieco taniej niż w Polsce (1200 j.)na Harajuku (w następnym poście podam lokalizacje sklepiku)
Mini lampiony - jeden kupiony na lotnisku, jeden na Odaibie w sklepie "Japan Quality" po 400 jenów/szt.
Mini portfelik/ torebeczka 400 jenów.


Magnesy, kupione tam gdzie kokeshi po 200 jenów/ szt.


Brelok 350j., dzwoneczek 400 lub 450 jenów.


Mangi kupione w Book Offie każda po 108 jenów
Mangę narysowała Reiko Okano i nazywa się "Yoomi henjoo yawa"


Materiały kupione w Nippori:


I tak prezentuje się moja gablotka
  • awatar chiriann: Rewelacyjne pamiątki! Choć i tak najbardziej podobają mi się materiały *_*...
  • awatar Idemo: Ale skarbów nawiozłaś z Japonii ! Najbardziej podobają mi się kokeshi, mini lampiony i mini-torebeczka :)
  • awatar SugarFirefly: Super :) Na pewno zaszaleję w takich sklepach, jak będę w Japonii *-*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Szóstego dnia miałam mały kryzys. Obudziłam się z bolącą stopą i bolącymi plecami. Po kilku dniach łażenia po całym dniu i noszeniu sprzętu z zakupami odbiło się. Postanowiłam w ten dzień odpocząć. Szkoda jednak mi było dnia by cały dzień w hotelu przesiedzieć, więc wybrałam się do Shibuyi, która jakoś specjalnie mnie nie zauroczyła. Nie poczułam tego klimatu, jarania się placem Hachiko i najsłynniejszym przejściem w Tokio. Takich przejść (może trochę mniejszych) jest sporo, ludzie idą i łatwo się o nich obić.
wybrałam się do najsłynniejszego sklepu z mangą i anime "Mandarake". Sklep duży, ale wszystkie mangi zapakowane są w folię, więc nie można przejrzeć mang. Nic tam nie kupiłam

Następnie wybrałam się na chwilę do Harajuku po pamiątki, a potem do parku Yoyogi.

Tego dnia było bardzo ciepło i nie miałam sił, żeby łazić z bolącą nogą wiec wróciłam do hotelu.

Dzień 7 - miałam w planach by wybrać się popołudniem nad rzekę, a rano obskoczyć park Narodowy w Shinjuku. Wybrałam się rano do parku, ale wracając z parku zrobiła się paskudna pogoda i zaczynało padać.





Chciałam iść od razu do kociej kawiarni, ale musiałam się wrócić do hotelu, aby naładować baterie od aparatu.
Dopiero po godzinie poszłam do najbliższej kociej kawiarni.







Cat cafe "Calico" jest przy głównej ulicy Shinjuku i łatwo tam trafić Obsługa mówi po angielsku. Kocia kawiarnia ma dwa piętra, a kotków tam było ok. 15-20.

I tak niestety kończy się moja przygoda w Japonii, następnego dnia trzeba było wracać do domu. Żałuję, że szóstego dnia źle się czułam i nie wykorzystałam do końca dnia tak jak wszystkich innych. Kilka razy minęłam dzielnice Meguro, w której jest piękny widok na Sakury. Odpuściłam również Pałac Cesarza. Ale cóż może kiedyś się jeszcze tam wybiorę
  • awatar chiriann: Szkoda, kiedy dolegliwości fizyczne wchodzą w paradę przygodom... Ale i tak odbyłaś prawdziwy tokijski maraton. Koty przecudne!
  • awatar Idemo: Ale piękne widoki <3 Koniecznie muszę kiedyś wybrać się do Japonii aby móc je zobaczyć na żywo, szczególnie sakury, które uwielbiam.
  • awatar SugarFirefly: Kocia kawiarnia *o*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ale się namordowałam by ten wpis dodać Przez kilka dni pinger zarzucał mi spam:/
Opiszę krótko piąty dzień

Wybrałam się do Ikebukuro do SunshineCity, aby obejrzeć morskie żyjątka. Najbardziej podobały mi się meduzy.

Następnie wybrałam się do Nippori, aby kupić piękne materiały, które w porównaniu z ebay kosztowały grosze.

Z Nippori wybrałam się do Ueno, aby kolejny dzień podziwiać sakury i pójść do Zoo. Niestety nie zrobiłam zdjęcia pand, ponieważ było późno i panda już po całym dniu miała dość i poszła się schować

Późnym popołudniem z Ueno poszłam na piechotę do Asakusy. W końcu mogłam kupić pocztówki i typowo japońskie pamiątki.

  • awatar chiriann: Rewelacyjna wyprawa! Polowania na materiały bardzo zazdraszczam :D!
  • awatar Idemo: Meduzy wyglądają bosko, szczególnie w tym oświetleniu <3
  • awatar SugarFirefly: Jak ślicznie :D Uwielbiam jellyfishe XD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Czwartego dnia wybrałam się do Disneylandu. Mimo, że z hotelu wyszłam po 9tej na miejscu byłam ok. 11. Podróż do Dineylandu trwała ok. 1,5 dwoma pociągami. Linią Yamanote trzeba dojechać do stacji Tokio, a potem trzeba przejść na peron linii Keiyo Line. Nie byłoby nic w tym wszystkim dziwnego, gdyby nie to, że na ten peron trzeba przejść ok. 600 metrów. Wow, nie spodziewałam się, że stacja Tokio może być taka wielka O.o

Zakup biletu poszedł bardzo szybko, ale co mnie zdziwiło była godzina 11sta, a już wszędzie wszystko zajęte. Na każdą atrakcję trzeba by było czekać ok. 2 godziny i te kilometrowe kolejki.
Niesamowite jest to jak wielką cierpliwość mają Japończycy - stoją czekają, nikt się o nic nie burzy. Ja mimo, że jestem osobą cierpliwą nie miałam ochoty czekać na cokolwiek







Po kilku godzinach zwiedzania czas było wracać do centrum Tokio Jak już dotarłam do stacji Tokio pojechałam na Akihabarę. Na początku wielkie budynki z mangowymi rysunkami zrobiły na mnie wrażenie. Wszędzie salony gier, pachinko, wszędzie, gdzie się nie spojrzy anime i manga. Pojechałam na Akibę z myślą o kupnie mangowych rzeczy.
Wchodzę do jednego, drugiego, trzeciego sklepu z mangowymi gadżetami, a tu się okazuję, że nie ma dużego wyboru z konkretnych serii, albo są diabelsko drogie. Dla przykładu przypinka ok. 6 cm (do wylosowania) kosztowała ok. 600 jenów - ok. 24zł. Breloczki były nawet po 800-900 jenów. Było owszem stoisku, gdzie było wszystko za 100 jenów, ale ogólnie rzecz biorąc nie było nic tam konkretnego.


Jeśli ktoś myśli, że na Akibie się obkupi to grubo się myli. Aczkolwiek na każdym kroku są gachiapony, czyli automaty z kulkami. Ceny w automatach od 200 do 400 jenów (ok.8-16zł) Szału nie było, ale trzeba było coś kupić
Mnie trafiło się piękne lusterko z Sailor Moon.


Kilka fotek jeszcze z Akiby:



Najlepszym sklepem na Akihabarze był sklep Book off Królestwo używanych mang za 108 jenów - grube, chude, nowe - używane i tam już kupiłam coś dla siebie, jak i dla Gosi
Potem wybrałam się na chwilę do parku Ueno. Jeszcze w tedy nie wszystkie sakury były rozwinięte, ale mimo to hanami dało się odczuć.
 

 
Trzeci dzień pobytu w Tokio był bardzo wycieczkowo - pracowity. Rano było pochmurnie i padało, więc w pierwszej kolejności wybrałam się do zamkniętych miejsc do zwiedzania. Wybrałam się do Muzeum figur woskowych Madame Tussaunds. Od zawsze marzyłam by tam pójść. W Europie bilety sa bardzo drogie, a w Tokio wyszło ok. 80zł? Figur woskowych było naprawdę dużo, zwiedzania na ok. 1,5 godziny. Można było zrobić sobie zdjęcie z dowolną figurą, a potem przy wyjściu wydrukować zdjęcie Oczywiście jak ktoś miał swój aparat to też można było pstrykać foty. Już na wejściu były moje dwie ulubione znane gwiazdy - Lady Gaga i Marilyn Monroe. A samo muzeum było pełne gwiazd!! Tych amerykańskich jak i japońskich Był czad!!








Po wystawie wybrałam się na zrobienie kilku fotek Statule Wolności Jest dużo mniejsza niż ta w NY,ale mimo wszystko jest całkiem sporych rozmiarów. Rozpogodziło się, więc wykorzystałam i pojechałam dalej zwiedzac Tokio

Ze stacji Shiodome wybrałam się pieszo pod Tokyo Tower i między czasie napotkałam pięknie rozwinięte Sakury.

Tokyo tower duże, a świątynia obok przepiękna, choć trochę w remoncie.

Po świątyni wybrałam się na Harajuku i nie musiałam długo iść by zrobić zakupy, bo w Daiso (sklep za 100 jenów) wydałam fortunę
 

 
Pierwsza noc była okropna. Obudziłam się po północy i nie mogłam spać do 3 lub 4. Potem dopiero wstałam o 8 lub 9tej. O dziwo czułam się dobrze, a oczy miałam otwarte jak talerze
Mój hotel znajdował się przy stacji Shin-Okubo, blisko lini Yamanote, która nas zawiezie do wszystkich największych atrakcji Tokio.
Z Shin-okubo musiałam pojechać do stacji Osaki, a potem się przesiąść na linię Rinkai line. Konwent znajdował się na Odaibie. Cała podróż trwała ok. 40 minut na stację docelową. Trzeba było wyjść ze stacji i przejść jakieś 200-300 metrów.
budynek Big Sight robi wrażenie, ciężko go porównać do jakiegokolwiek innego budynku. Byłam kiedyś na Magnificon Expo w Krakowie, ale jak pokazuje wikipedia Big Sight jest 5 razy większy.


do kasy biletowej trzeba było obejść cały budynek, a wejście było od tyłu. Nie dość, że kawał trzeba było przejść to jeszcze czekałam ok. 30-40 w kolejce po bilet.
Ale jak już się weszło rozpoczęła się zabawa
Pierwsze zwiedziłam halę z cosplayerami i jedzeniem.
Do niektórych osób były długie kolejki,a każdy mógł zrobić tyle zdjęć ile chciał. Ja zrobiłam zdjęcia kilku osobom, bo jakoś mi szkoda czasu było




Ta sala już dla mnie była wow, ale to co się działo dalej to był obłęd.
Poszłam na pierwszą halę z wystawcami anime, byłam pełna podziwu. Hostesy rozdawały ulotki z anime i różne gadżety.
Na każdym stoisku było coś ciekawego.
Ale najbardziej skradł mi box z Tachikomą z Gits'a.
Była również wystawa Makoto Shinkaja z jego wszystkimi anime.

Figurki:


Wszelakiego rodzaju cosplay:


Cały konwent na ogromny plus, przeżycie nie do opisania
Więcej zdjęć z konwentu->
https://www.flickr.com/photos/61608791@N07/albums/72157682009160086
 

 
Spełniłam największe marzenie, poleciałam do Tokio na tydzień Niewiele osób wiedziało o moim wyjeździe, ponieważ nie chciałam zapeszać ^^ Termin przypadł na 25.03-1.04 Ostatni tydzień marca i pierwszy kwietnia to najpiękniejszy czas w Japonii. Dodatkowo 26.03 wybrałam się na największy konwent AnimeJapan. W ciągu całego wyjazdu (jak dzisiaj policzyłam) zwiedziłam ok. 25 atrakcji. Dużo jeździłam. Czasu na odpoczynek w ciągu dnia nie było
Postanowiłam opisać każdy dzień po kolei w osobnym poście, opisać drogę, odczucia, koszta itp. wiem, że bardzo dużo osób marzy o takim wyjeździe, a każde zdjęcie z tego kraju jest zawsze interesujące ^^

Zacznijmy od tego, że podróż do Tokio jest najdłuższą wyprawą jaką kiedykolwiek przeżyłam. Z Katowic do Warszawy jechałam pendolino w 2,5 godz. Potem z Wawy na lotnisko 30 minut, na lotnisku spędziłam ok. 3 godziny, a sam lot trwał 10,5 godz. Niestety mam chorobę lokomocyjną i mimo, że biorę aviomarin, opaski uciskowe na nadgarstki, staram się jeść w dniu podróży lekki małe posiłki ..niestety nic nie pomaga.
Wylądowałam na Naricie o 9:20. Musiałam kupić kartę sim z internetem, miejską kartę Suica i mogłam jechać do hotelu.
Jedną z tańszych opcji jest pociąg Keisei line, który kosztuje ok. 40zł ( w porównaniu szybki NEX kosztuje 120zł) i jedzie ok. godz. na stację Nippori. Z Nippori przesiadłam się na najważniejsza linie w Tokio Yamanote line i miałam ok.20 minut do docelowej stacji. W hotelu byłam na 12stą, ale dopiero mogłam zameldować się o 16stej, więc wybrałam się na zwiedzanie mojej dzielnicy.

10 minut od hotelu znajdowała się dzielnica Kabukicho, słynna z Lovehoteli, Hostes/ Hostów i dziwnych hoteli.




Mój R. poprosił mnie bym zrobiła zdjęcie Godzilli, a że to było po drodze poszłam na polowanie i znalazłam.


Rezydent Godzilla znajduje się na Hotelu Gracery Shinjuku. Wokoło jest masa wąskich uliczek, ze sklepami, knajpkami itp.


Chodziłam tam, gdzie mnie nogi poniosły bez żadnego konkretnego celu. Atrakcje pojawiły się same. Niesamowite sa budynki w Tokio. Budenk może mieć 10 metrów szerokości a jest wysoki na 10-15 pięter, a między tym wszystkim co kawałek można znaleźć piękne świątynie.



Nawet się nie spodziewałam, że już pierwszego dnia znajdę piękną i dużą świątynie - Hanazono Shrine.





i już pierwszego dnia udało mi się znaleźć pierwsze sakury, które dopiero się rozwijały.





I tak mi minęły 4 godziny po czym wróciłam do hotelu i zaczęłam odpoczywać

Więcej zdjęć z tego dnia tutaj-> https://www.flickr.com/photos/61608791@N07/albums/72157680117520381
  • awatar chiriann: OOoch, gratulacje!! Zawsze przyjemnie zobaczyć, jak marzenia się spełniają :D! Chociaż sobie na zdjęciach Japonię pooglądam :)...
  • awatar *Mordka*: Chciałabym kiedyś pojechać do Japonii <3
  • awatar Idemo: Wow, ale super ! I ja marzę, aby kiedyś pojechać na wycieczkę do Japonii, może mi się uda.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Uhh udało się zabrać do bloga
Tym razem wzięłam się za kolejną kulinarną rzecz z Japonii. Otóż w piątek na próbę ugotowałam zupę Miso. Albo się miso lubi albo nie. Pasta miso ( pasta ze sfermentowanej soi) jest tak specyficzna i nie da się jej do niczego porównać.
Szybka do zrobienia zupa, poczytałam kilka przepisów, podpatrzyłam filmik na YT jak gotuje Japonka, więc chyba wyszło tak jak powinno.

1)Na początku trzeba zrobić podstawę zupy, czyli bulion.
Do 500ml wody wrzucam małą torebkę z suszonym łososiem (b katsuoboshi) dodaję pół arkusza alg do sushi (najlepiej użyć wakame - gruby kawałek alg) i dodajemy Dashi (coś ala nasza kostka rosołowa tyle, że w proszku). Czekamy aż wywar się ugotuje i albo odcedzamy, albo zostawiamy wszystko w garnku (ja odcedziłam, kawałki suszonego łososia jakoś do mnie nie przemówiły)

katsuoboshi:

dashi:


2) Do gotowego bulionu dodałam marchewkę,grzyby mun i kawałki kapusty pekińskiej, jak już warzywa rozmiękły dodałam dwie łyżki pasty miso.


Międzyczasie ugotowałam makaron koreański udon, bardzo miękki i dobry a na koniec dodałam kosteczki tofu (jak dla mnie smakuje jak wędzony biały ser, tyle, że nie słony i nie słodki)

I tak oto wyglądała moja zupa miso:



Raz na jakiś czas będą chyba taką sobie zupę gotować, bo mojej mamie, ani mojemu R. nie posmakowała, ale dla mnie jest Ok.
Itadakimasu
  • awatar Yoasiczka: mniam mniam :-)
  • awatar Mangowy świat Ashley: @SugarFirefly: my sushi mamy 2-3 razy w miesiącu, trzeba czasem coś innego spróbować :) @Totoro: i interesująco smakuje :)
  • awatar SugarFirefly: Wygląda apetycznie. My z Bazi szalejemy z Sushi, wychodzi jej naprawdę dobre.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Grudzień i styczeń to zdecydowanie u mnie najbardziej mangowe miesiące w całym roku Grudzień - świąteczna paczka z mangardenu, styczeń - moja rocznica z R. i moje urodziny Jeszcze z poprzedniego miesiąca jeszcze nie zdążyłam przeczytać wszystkich mang, a już mam kilka kolejnych Ale że przeczytałam 4 tytuły chciałabym o nich coś napisać.

1)Noragami 7 - ten kto czyta, ten wie, że anime idzie w miarę równo z mangą, jednak w tym tomie dwa rozdziały przedstawiają dwa odcinki OVA, a druga połowa mangi to początek drugiego sezonu anime. Zdecydowanie jest to jeden z moich ulubionych tomów tej serii. Jeden rozdział jest o tym jak Hiyori chciała pogodzić Yato z Bishamon i zaprosiła ich z orężami na piknik pod drzewem sakury. Niestety coś nie pykło, bo wiadomo jak Yato ma na pieńku u Bishy i odwrotnie ^^ Scena jak są upici za każdym razem przyprawia mnie o głośny rechot


Drugi rozdział jest o tym jak Yato wciela się w ciało Hiyori i robi jej niezłej siary w nowej szkole. Ale jak to Yato z każdej sytuacji wychodzi bohatersko


2) Miłość jenoty i inne kłopoty - jak tylko zobaczyłam na stronie studia jg okładkę tej mangi w zapowiedziach, wiedziałam, że musi to być dobre. Manga należy do komedii romantycznej i zdecydowanie polecam Główna postacią jest 17letni Riku, który chce wybrać się na studia ze swoją przyjaciółka z dzieciństwa na studia do miasta. Riku chce opuścić wioskę, nie chce prowadzić starego rodzinnego biznesu, lecz rodzice nie godzą się na to. Nagle okazuje się, że mają już idealną partnerkę dla syna, a jakby było tego mało jest ona jenotem.


Jenotem? Ni to pies, ni to lis - leśny zwierz. Oczywiście, żeby nie było w tej mandze nie jest pokazana zoofilia, bo ów jenot zamienia się w człowieka (podobnie jak w Wilczych dzieciach)

Oczywiście Riku musi spełnić ważną misję i tak zaczyna się jego przygoda z futrzakami. Humor to podstawa tej mangi, co chwilę się śmiałam, tłumaczenie genialne i te rysunki jenot - genialne!!


3) Half & half - manga 18+ ze względu na goliznę gdzieniegdzie, ale trzeba dodać, że te ecchi ma dobrą fabułę i ładną kreską. Szczerze nie sądziłam, że będzie to na tyle dobre, by było to warte kupienia. Ale się zaskoczyłam. Pewnego dnia Yuuki i Shinichi tracą życie. Na pierwszych stronach widać, że to Yuuki spadła z jakiegoś budynku i przez to tez stracił życie Shinchi. "Bóg" decyduje, że przywraca im życie na 7 dni, a po tych siedmiu dniach mają zdecydować kto ma z nich przeżyć ,a kto umrzeć. No i oczywiście żeby nie było tak łatwo od tego momentu są połączeni - czują razem wszystko i nie mogą od siebie odejść nawet na metr. Z każdym rozdziałem można dowiedzieć co się stało Yuuki, jakie miała problemy. W życiu Shinichi tez przytrafiają się różne smutne i zdradliwe osoby. Golizna jest, ale w porównaniu z innymi mangami ecchi, które kiedyś widziałam to ta nagich scen ma niewiele. Golizna pokazana jest w ładny, nie wulgarny sposób. Oczywiście fabuła nie jest najwyższych lotów, ale ma coś w sobie. Więc jest OK


4) Vitamin - i tu przechodzimy do dość poważnej pozycji.
Nastoletnia Sawako miała szczęśliwe życie (chłopaka, dobre oceny, przyjaciół) do momentu, w którym zostaje przyłapana w szkole z chłopakiem w dość dwuznacznej sytuacji. Od tego zdarzenia życie Sawako zmienia się w piekło - zostaje wyzywana, prześladowana i ludzie z klasy zaczynają się nad nią znęcać. Patrząc na kadry tej mangi aż się robi przykro. Matka Sawako kompletnie nie rozumie sytuacji córki, nie potrafi jej pomóc/ nie widzi problemu. Gdy Sawako chce wtargnąć na swoje życie przypomina sobie o starej pasji, jaką było rysowanie mang. Od tej chwili nastolatka poświęca się mandze i bierze udział w konkursie. Manga dość przygnębiająca, ale potrzebna. Problem znęcania się fizycznego jak i psychicznego w szkole nie jest daleki. W każdej klasie/ szkole zawsze znajdzie się ktoś taki, któremu pół klasy dokucza. Ja sama przez okres podstawówki i gimnazjum miałam podobny problem ze względu na nadwagę. Rówieśnicy z klasy wiecznie mi dokuczali nazywając mnie pączek, wieloryb itp. Miałam jednak to szczęście, że po szkole spędzałam czas w klubie mangi i anime, w którym poznałam wielu wspaniałych ludzi, z którymi utrzymuję kontakt do dzisiaj. Ale mniejsza z tym.. manga Vitamin jest świetna i godna polecenia. Za realizm i dobre zakończenie należy się pochwała

 

 
Witam w Nowym Roku!!

Nie wiem jak Wy, ale ja bawiłam się na domówce do 3 nad ranem i mimo zmęczenia mam siłę by coś napisać na blogu

Przypomniało mi się, że jakiś czas temu w sklepie Kuchnie Świata znalazłam oryginalną japońską wodę sodową (bardzo popularną latem)
Widziałam ją na YT jak ludzie ją otwierali i oceniali smak. Byłam ciekawa jak to smakuje, bo jedni zachwalają drudzy mówią, że szału nie ma.


Uwagę przyciąga oryginalna szklana butelka z dziwnym korkiem. Jest plastikowy korek, który trzeba przebić przez środek góry butelki. Szklana kulki wędruje do butelki





Napój jest delikatny i słodki, bardzo lekko gazowany
Jak dla mnie szału nie ma, aczkolwiek było to ciekawe.
Szkoda tylko, że nie pomyślałam, bo można wyciągnąć tą szklaną kulkę

Oczywiście przy okazji kupiłam mochi mango i były przepyszne

Życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku
  • awatar Idemo: Woda sodowa mnie nie zachęciła do spróbowania, może dlatego że za oranżadami niespecjalnie przepadam, za to mango milk brzmi bardzo smacznie, tym bardziej że mango-owoc uwielbiam <3
  • awatar SugarFirefly: Myślę, że ta kulka to po prostu specjalnie dla bajeru - to tak jak kiedyś Frugo zapoczątkowało "pukające" korki ;)
  • awatar Mangowy świat Ashley: @Adamczyk Ewa: to jest zwykła delikatna oranżada :) woda, cukier i jakieś smakowe składniki. Kulka szklana jestna początku w otwarciu i korkiem trzeba sobie ją wcisnąć do środka. Dziwne to jest i nie wiem po co tak to działa ;) może jest bajer dla dzieci
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
W listopadzie nie kupowałam mang ze względu na świąteczną promocję z jpfu Po raz trzeci zamówiłam mangi z Gosią ze względu na kalendarz. W tym roku skromnie, ale za to konkretnie



Japoński gift! Torebeczka w formacie A5 ze ślicznym chłoptasiem (powędruje do Gosi)


Moje mangi: Sherlock 3 (miał być tom 2, ale się zagapiłam i kupiłam trzeci tom)Bakuman 4, Sidonia 4 i Gits 1.5


Rano się zastanawiałam nad tomem 1 Gitsa, ale zamawiałam dopiero wieczorem i okazało się, że tom 1 wykupili

Zamówiłam również batoniki z matchą, spodziewałam się nieba w gębie, a okazała się,że to najohydniejsze batoniki z zieloną herbatą jakie kiedykolwiek jadłam Niesmaczne, nie polecam .. i co ja zrobię z pozostałą czwórką?


W tym roku wybrałyśmy najładniejszy kalendarz z Róży Wersalu Jakoś nie ma zbytnio wyboru w tym roku


Mangi Gosi:


Również pod choinkę dostałam kosmetyczkę/ kuferek z mangopodobną panienką


W tym tygodniu pewnie kupię Noragami 7 i Tokio Ghoul 11.
A Wam co gwiazdka przyniosła pod choinkę??
  • awatar *Mordka*: Niestety batony, które mają w sobie coś zielonego nie są smaczne, z tego co się orientuję. xD
  • awatar Mangowy świat Ashley: @SugarFirefly: kitkaty są ekstra, kocham zieloną herbatę, ale te wyjątkwo były paskudne.. ale Marze smakowały ;)
  • awatar SugarFirefly: Pierwsza torebeczka śliczna! A co do batoników z zielona herbatą, to one zazwyczaj są ohydne :P Ja jadłam KitKata green tea i był bleeh
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Zdrowych i Wesołych Świąt
Niech spełnią się Wasze wszystkie życzenia
Aby atmosfera rodzinna była udana no i dużo dużo mang, funduszy na mangi i inne wymarzone rzeczy
 

 
Ostatnio mam trochę więcej wolnego czasu (co najmniej do połowy grudnia), więc nadrobiłam anime. Ne żebym coś znalazła z aktualnego sezonu, ale nadrobiłam nieco starsze kinówki. Szukałam czegoś na allegro i przypadkiem we frazie anime znalazłam płyte dvd pod tytułem "Perfect Blue". Googluję co to jest i czy jest dobre. Opinie na plus więc włączyłam. Tak przesiedziałam kilka godzin nad oglądaniem anime Satoshi Kuna. Nie wiem dlaczego nikt wcześniej mi tego reżysera nie polecił? nikt na grupach o nim nie wspomina? Może w otaku było, ale mnie ominęło?

Zdaję sobie sprawę, że aktualnie, jeśli chodzi o kinówki rządzi Makoto Shinkai i jego dzieła. Ale jako dorosły widz czasami szukam czegoś więcej niż wyciskających łez z człowieka historii. Dlatego nadrobiłam straty i chce wcisnąć 5 groszy to tego tematu.

Idą święta, więc zacznę omawiać od najśmieszniejszego anime czyli:

Tokyo Godfathers - anime o tym jak trójka bezdomnych ( stary pijak i kanciarz, draq queen i młoda dziewczyna, która uciekła z domu) znajdują dziecko na śmietniku. Hana - draq queen w pierwszej chwili postanawia zatrzymać dziecko, lecz na następny dzień 3 bohaterów postanawia znaleźć rodziców dziecka. Z jednej strony sprzyja im szczęście, bo udaje im się znaleźć pewne tropy, zdjęcia, klucze itp., ale z drugiej strony mają co chwilę jakieś z tym wszystkim zawirowania i przeszkody.

Oglądając to anime uśmiałam się nie raz i nie mogłam doczekać się zakończenia Mimo, że z happy endem, koniec zaskakujący Polecam włączyć w wigilię przy świątecznym stole




Millenium Actress:
Dwóch dziennikarzy postanawia nakręcić wywiad z 70letnią aktorką Chiyoko wywiad, która była sławna w latach 40tych i 50tych. Opowiada o swoich początkach, dlaczego zaczęła być aktorką. Opowiada historię o tym jak pewnego dnia za dziecka(podczas wojny) pomogła pewnemu mężczyźnie schować się przed patrolem policji. Mężczyzna zostawił coś w szopie, w której był ukryty i od tego zaczęła się cała historia.
Anime bardzo proste, niosące przekaz ten pozytywny, jak i negatywny. Z jednej strony, jeśli jest coś za czym gonimy całe życie, mamy motywację by do tego dążyć. Z drugiej strony nie można zaś ślepo iść za marzeniami, bo możemy coś stracić ważnego w życiu.
Po obejrzeniu tego anime łezka się w oku kręci

Paprika:
Zdecydowanie dziwny twór japońskiej animacji oczywiście żartem mówiąc, bo fabuła jest dość ciekawa.
Nowa technologia to badacz i kontroler snów. Oczywiście wszystko co jest związane z technika i kontrolą, wiąże się z zagrożeniem dla ludzkości i wirusem. Detektyw, dyrektor szpitala psychiatrycznego i pani doktor zostają wciągnięci do zawirusowanego świata snu, który wciąga coraz więcej osób.Trzeba odnaleźć sprawcę, znaleźć wyjście z sytuacji i pokonać wroga!! Wszystko w tym anime jest surrealistyczne, abstrakcyjne i szalone do tego poziomu, że chce się to oglądać do końca Niespodziewane zwroty akcji, zabawna nieco fabuła nie pozwala nam się nudzić.

Perfect Blue: Thriller DLA OSÓB DOROSŁYCH, stworzony na podstawie książki i od razu piszę, że nie polecam dla osób o słabych nerwach. Dobre, ale mocne anime. Trzy słowa, które opisują ten film to: obłęd, schizofrenia i morderstwo.
Mima to piosenkarka z popowego zespołu. Pewnego dnia dostaje propozycję zostania aktorką i dostaje rolę w serialu. Mima chce być sławna,ma masę fanów, od których dostaje listy miłosne, ale chce spróbować czegoś nowego.
Żyje w czasach, gdzie komputer to coś drogiego i internet zaczyna się dopiero rozwijać. W jednym liście otrzymuje link do strony, która jak się okazuje być jej internetowym dziennikiem/ blogiem. Nagle się okazuje, że wszystkie wpisy dokładnie opisują jej życie. Co je, gdzie kupuje ubrania, którą nogą wychodzi z pociągu. Mima zaczyna się bać, ale mimo to zaczyna grać w serialu. Obserwuje i dostrzega dziwnego człowieka, który ją śledzi. Odejście z zespołu dla wielu fanów jest związane ze zdradą zespołu i hańbą. Jeszcze do tego osoby związane z karierą Mimy zaczynają ginąć w dziwnych okolicznościach. Mima zaczyna mieć stany lękowe, dziwne sny i zaczyna mylić rzeczywistość ze snem.
Po obejrzeniu anime ma się mętlik w głowie, kto jest mordercą, czy to co Mima widziała we snach było prawdą, czy to wszystko było jedną wielką manipulacją innej osoby. Anime jest tak zrobione, że nie jest wszystko wprost pokazane, każdy może rozkminiać nad pokazaną historią. Dorosłym osobom polecam


Ogółem stałam się fanką Satoshi'ego Kon'a i na kolejne jego dzieło będę czekać (podobno w 2020r. ma coś wyjść) Podoba mi się to, że każde anime ma swój klimat, jest z innego gatunku i od razu widać od kogo jest. Rewelacyjne klimaty i piękne wykonanie anime na długo zostaną mi w pamięci
 

 
Oj dzisiaj była kolacyjna rozpusta

Jakiś czas temu mój R. kupił mi w auchanie Onigiri, które było pyszne i wyglądało jak te japońskie miało nawet były cyferki jak je otwierać



Dzisiaj byliśmy w auchanie i niestety już ich nie było ale za to były rolki sushi Kupiłam z grillowanym łosiosiem i tuńczykiem na ostro. Nie spodziewałam się, że będą tak bardzo dobre. Można uczepić się ryżu, że trochę twardy, ale leżało to w lodówce 2-3 dni? No i kosztowało po rabacie 5,5 zł



Wczoraj kupiłam w Kuchni Świata tanio mochi, bo za 12zł opakowanie. Na internecie widzę najtaniej po 16-18zł + wysyłka.. a tu niespodzianka były 4 rodzaje. Tym razem kupiłam mochi z posypka kokosową z pandamem? (azjatycka roślina) Świeże, słodkie i dobre




Do mochi zrobiłam sobie MachiaLatte czyli sproszkowaną zieloną herbatę z mlekiem Podobno najlepsza machialatte jest w Sturbucksie w Japonii, cóż może kiedyś będzie mi dane je spróbować. Póki co muszę zadowolić się domową wersją
  • awatar Mangowy świat Ashley: @SugarFirefly: zależy od nadzienia..są słodkie, ale jak kupisz z fasolą adzuki czy orzechowe to wierz mi, że nie będzie bezsmakowe ;)
  • awatar Mangowy świat Ashley: @Mi ki <3: tyle, że matchalatte nie ma kawy tylko jest mleko połączone z zieloną herbatą :)
  • awatar Mi ki <3: Najlepsza domowa kawa z naturalnym mlekiem a nie niskotluszczowe latte czy co innego z Starbucks chodź mają świetne mrożone kawy np z syropkiem karmelowym
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Dwa miesiące temu w japońskich kinach pojawił się kolejny film Makoto Shinkaia ( 5 centymetrów na sekundę, Ogród słów) i nie wiadomo dlaczego film w tak krótkim czasie zdobył pierwsze miejsce na MALu, a fandom m&a zachwyca się tym filmem.

Z ciekawości obejrzałam ten film i rozumie, dlaczego tak jest.

Na początku filmu nie zapowiadało się na to by to anime było tak zachwycające, fabuła dopiero rozkręca się po 20tej minucie filmu. Nagle zdaje sobie sprawę "a więc o to chodziło" i gdy film idzie coraz dalej widzimy coraz więcej ciekawych rzeczy i zwrotów akcji.

Ale o czym to tak naprawdę jest?
Nastoletnia Mitsuha z małej japońskiej wsi nie jest zadowolona ze swojego życia i chciałaby się z niego wyrwać. Pewnego wieczora powiedziała coś na głos, co następnego dnia się spełniło. Na drugi dzień obudziła się w Tokio, a następnego dnia była znów u siebie i tak przez ileś dni.
Drugim bohaterem głównym jest Taki, licealista z Tokio, który pracuje popołudniami w restauracji. Zostaje nie wiadomo skąd wciągnięty w tą sytuację związaną z Mitsuhą i tak jak ona, on ma możliwość poznania życia na wsi przez kilka dni. Dość dużą rolę odgrywa tutaj widoczna kometa pewnego wieczoru.

Niestety sytuacja jest dość bardziej skomplikowana i żeby nikomu nie psuć zabawy, więcej z fabuły nie napisze. Tak samo jak "5 centymetrów na sekundę" i "Ogród słów" tak i ten film jest rewelacyjny. Może mnie nie wzruszył, ale chętnie zobaczę tę animację w dobrej jakości... jeszcze raz.

Fani porządnych okruchów życia nie będą zawiedzeni
Polecam i oceniam na 10/10

  • awatar Idemo: Po przeczytaniu takiej pozytywnej recenzji muszę koniecznie obejrzeć ten film :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wczorajsze zakupy


Jak tylko zobaczyłam, że Sherlock jest w Komiksiarni wieczorem poszłam po zakupy Zastanawiałam się nad zakupem Sherlocka długo, bo to kolejny nowy tytuł na półce. Ale manga zainteresowała mnie na tyle, że zdecydowałam się ją nabyć. Mimo, że serialu z 2010 roku nie widziałam, bardzo spodobała mi się kreska mangi i te podobieństwo do aktora Bennedicta jest porażające.
Kiedyś oglądałam Dr. House'a i był to mój ulubiony serial, zawsze podobało mi się to, że Dr. House był właśnie niczym Sherlock Holmes, który na podstawie różnych wskazówek, dużej wiedzy i dedukcji potrafił wszystko odgadnąć.
W mandze akcja dzieje się w naszych czasach. Nie ma konkretnej daty, a postaci z komiksu używają komórki i laptopów. Wydanie mangi bardzo na plus sam pierwszy tom bardzo ciekawy.



Tak jak mówiłam Orange kupiłam świeże tomiki 4 i 5. Od 1-3 udało mi się kupić używane

Wczoraj zaczęłam, dzisiaj skończyłam oglądać film kinowy na podstawie Orange. Przy anime trochę się wzruszyłam, ale przy realistycznym filmie można się wzruszyć dużo, dużo bardziej. Co zrobić, że tak spodobała mi się ta historia
Film dostępny tutaj:
http://centrum-dramy.pl/video/orange/

Wczoraj również wyczaiłam u koleżanki niesamowity trailer. Fani powieści grozy będą mogli zobaczyć anime na podstawie twórczości Lovecrafta. Jeśli całe anime będzie tak dobre jak ten trailer... to woow możemy spodziewać się czegoś niesamowitego. Mam gęsią skórkę

Ku mojemu sceptycznemu nastawieniu do Ghost in the Shell w formie filmu i głównej roli Scarlet Johansson, tak teraz widzę, że jest światełko w tunelu, że ten film może się udać. Co prawda nie podoba mi się ta aktorka w skórze Pani Major, ale jest nadzieja. Przynajmniej póki co trailery mocno są w klimacie GiTS'a.
  • awatar Idemo: Sherlock w wersji mangowej wygląda extra ! Film GITS z żywymi aktorami ? NIEEEEEE... i jeszcze Scarlett jako Motoko ? Nieeeee ! Ona kompletnie nie pasuje na Motoko... uroda kompletnie nie ta- Scarlett ze swoją piękną buźką pasuje raczej na postać magical girl a nie na zimną cyborg-lady, jaka była Motoko w pierwszej i drugiej części filmu GITS. Potem jak zrobili serial to zmienili design Motoko na taki bardziej sweet-anime girl (nad czym bardzo boleję...) ale wciąż nie jest ona taka śliczniutka jak Scarlett...
  • awatar chiriann: Mnie ostatnie trailery odrzuciły od GitSoego filmu na kilometr, ale jeszcze nie mówię nie ;). Zastanawiam się nad sherlockową mangą i chyba mnie do niej zachęciłaś ^^
  • awatar SugarFirefly: Jak nie oglądałaś serialu, to koniecznie to zrób! Jest genialny :D Woow film na podstawie GITSa? Czad!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
O kurcze nie było mnie tutaj dwa miesiące Czas szybko leci i mam nadzieję, że znów zacznę częściej tutaj wrzucać. Sezon wakacyjny w pracy jak zawsze dał mi popalić i nie miałam czasu, ani sił by coś robić.

Ale w niedzielę i dzisiaj rano nadrobiłam polecane anime Orange.

Cały rok narzekałam, że nic dla mnie nie ma, jeśli chodzi o anime. Mangi, które kupuje na bieżąco - bez zmian - czekam na kolejny tomik Sidonii i Noragami. Na mojej półce również chyba pojawi się Sherlock Holmes w wersji mangowej... i na 99% manga Orange.

Mimo swoich 27 lat nadal lubię czasem obejrzeć jakiś romans, kierowany do nastolatek. W dorosłym życiu tęskni się do bezproblemowego nastoletniego życia, gdzie jedynym problem była szkoła i pierwsza miłość Oczywiście, nie lubię oglądać byle czego,po obejrzeniu Nany i Bokura ga ita, oglądanie romansów nie jest takie samo. Ale czasem warto czekać na coś wartościowego, nawet pół roku

O czym jest Orange? Stało się coś niemożliwego, 16letnia Naho otrzymuje list od samej siebie z przyszłości. Dorosła Naho pisze w nim o pomocy dla nowego kolegi z klasy Kakeru. Ostrzega co ma robić, czego nie i tak zaczyna się owa historia.
Naho jest bardzo nieśmiała, Kakeru bardzo zamknięty w sobie. Oczywiście Naho nie wierzy w to co jest w liście napisane, ale po chwili wszystko się sprawdza. Zakochuje się w Kakeru i mimo swojej nieśmiałości musi walczyć ze swoim wewnętrznym ja by przezwyciężyć strach i obawy, by ocalić przed śmiercią Kakeru.

Fabuła zakręcona i z każdym odcinkiem dowiadujemy się coraz więcej o Kakeru. Naho rozumie dlaczego pewne rzeczy powinna zrobić. Mimo, że podróże w czasie aktualnie są niemożliwe, w anime coraz częściej ten temat jest poruszany. Orange to dramat, romans, życie szkolne i okruchy życia. Można spodziewać się romantycznych i dramatycznych scen, które wyciskają z człowieka łzy bądź mocne wzruszenie.

Przeczytałam na jednej grupie mangowej, że główni bohaterowie byli irytujący że pozostała grupa ich przyjaciół była ciekawsza. Ja widzę to trochę inaczej

Można by było zarzucić Orange, że pewne motywy się powtarzają np.nieśmiała do bólu bohaterka, zazdrość byłej dziewczyny, randka podczas pokazu fajerwerków. Dość wszystko podobne do kilku romansów, gdzie nieśmiała dziewczyna zakochała się w przystojnym koledze z klasy i między nimi stoi drugi kolega.
Co do Kakeru i drugiego dna anime (tu niestety mały spojler!) zachowanie przedstawione tej postaci wskazuje na dość silną depresje. Osoby, które interesują się Japonią wiedzą, że samobójstwa to duży problem wśród Japończyków. Strata bliskiej osoby, w młodym wieku dla każdego może popchnąć do tego typu czynów. Nie mówiąc już o dużej presji społeczeństwa na młode osoby.

Myślę, że właśnie ten problem chciała pokazać autorka mangi Orange. A po za tym kto nie chciałby w pewnych momentach zmienić przeszłości i naprawić swoje błędy.



Anime oceniam na dobry + i polecam na chłodne jesienne wieczory

P.S.
1)Już wiadomo, że będzie film kinowy opowiadający historię od strony Suwy
2) Szkoda, że wcześniej nie wiedziałam, że manga jest tak dobra bo waneko zaś ma braki.. więc jeśli też komuś się anime spodobało i chce mieć mangę na półce - lepiej już teraz zacząć kupować mange.
  • awatar SugarFirefly: Ja kiedyś miałam pierwszy tom. Nie był zły, ale romanse (chyba, że są to yaoi) to nie moja bajka.
  • awatar klarusiae: Z checia obejrze Orange, juz wczesniej slyszalam o tym anime, a twoj opis mnie dodatkowo do tego zachecil :)
  • awatar Głupie Lesby: Oh, może wykorzystam sobie któryś z wymienionych tytułów :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Odwiedziłam Komiksiarnię i nabyłam kilka fajnych rzeczy.. do moich rąk tym razem trafił drugi tom Bakumana i Sidonii. Bakuman jak zwykle trzyma w napięciu, radości i trochę w smutku. Prosta kreska i świetne kadry w Sidonii kolejny raz na propsie Kupiłam również stary numer kawaii z 2002r. ( już fotki nie robiłam) i z ciekowiści zakupiłam magazyn Torii.


Torii Nr. 19 - Nigdy nie miałam w ręku tego magazynu, a być może dlatego, że nie jest tak popularny jak Otaku i zawsze leży na najniższej półce. Zaciekawiła mnie okładka, kilka zdjęć i stwierdziłam, że "biorę" tą gazetkę.
Bardzo zaskoczyłam się pozytywnie, magazyn jest świetnie zrobiony i jest dużo ciekawych artykułów. Znalazłam artykuł i wywiad z Anną Tsuchiyą (muzyka z Nany), obszerny artykuł o makabrycznych japońskich obrazach i wiele ciekawych rzeczy. Numer co prawda z 2013r. ale nadal aktualny


Nadal nie oglądam anime z nowego sezonu, jakoś nic nie przypada mi do gustu, więc zabrałam się do oglądania dram.
Dwa tygodnie temu obejrzałam w 2 serial "Nihonjin no shiranai nihongo"
Haruko Kano marzy o karierze nauczycielki, pracuję w szkole dla dorosłych, żeby dostać awans pod jej skrzydła dostaje wyjątkową klasę. Klasa składa się z samych obcokrajowców, którzy z różnych powodów muszą zdać egzamin potwierdzający znajomość japońskiego.W pierwszym momencie Haruko nie zdaje sobie sprawy co ją czeka i zderza się z ciężką rzeczywistością.
Serial okazał się świetną komedią Humor bazuje na stereotypach Japończyków, jak i Gajinów, ale wszystko pokazane jest w dobry żartobliwy i nikogo nie obrażający sposób. Dużo można dowiedzieć się o samej Japonii i kulturze, a główna bohaterka szybko zapada w pamięć
Polecam obejrzeć ^^

Nihonjin no shiranai nihongo ep. 1

Dziś rano obejrzałam film dwugodzinny "Kamikadze girls"
W roli głównej Anna Tsuchiya, która nie tylko śpiewa, ale też świetnie gra w filmach. Film jest adaptacją nowelki. Niestety książki nie czytałam, więc nie wiem jak ma się film do głównego dzieła, ale też pozytywnie się zaskoczyłam. Film również jest komedią, w specyficznym humorze. Ten film można kochać, albo nienawidzić. A o czym jest? O spotkaniu dwóch młodych dziewcząt - jedna lolita w koronkach, druga buntowniczka ubierająca się w stylu Yankii. Film jest absurdalny i nie ma co się o nim rozpisywać. Ma jednak morał, że przyjaźń jest ważna i trzeba walczyć o marzenia.

To chyba dzisiaj na tyle dodam, że w chińczyku za 90 groszy znalazłam prześliczne notesy
  • awatar ღ ɢℴℓ∂єηℜℴsє ღ: Świetne rzeczy . Nie mogę się doczekać, kiedy w końcu sobie kupię ,, Bakumana 2 "
  • awatar 星FairyBlue: Oglądałam tą dramę kiedyś, świetna jest^^
  • awatar RainbowxD: Świetne rzeczy zdobyłaś. Zakupy udane :D. Też będę w końcu musiała kupić drugim tom "Bakumana", ponieważ długo na niego czekałam. Te notesiki są wprost przeurocze, a do tego jakie tanie ;).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Ostatnio lubię wracać do muzyki, którą słuchałam jakieś 12-13 lat temu. To były czasy, kiedy na MTV leciała cały czas muzyka i tak mi się przypomniało, że było kilka teledysków w klimatach anime.

Wamdue Project - King of my castle 1997r.
Zespół zdecydowanie jednej piosenki, ale to jakiej! Dzisiaj pewnie można posłuchać różnych remiksów tego kawałka w klubach. Pod koniec lat 90tych to był czołowy hit wszystkich stacji. Pamiętam, że nie raz specjalnie czekałam na listy przebojów by móc kilka razy dziennie zobaczyć ten teledysk. Teledysk zrobiony jest ze scen kultowego anime Ghost in the Shell.

Daft Punk - One more time! i cała seria teledysków anime - W 2000 roku ten oto zespół stworzył ze współpracy z Leiji Matsumoto serię animowanych teledysków do całej płyty Discovery. Anime w formie teledysków nazwano "Interstella 5555: The 5tory of the 5ecret 5tar 5ystem"
Wiele osób w tamtym czasie, chciało, aby teledyski okazały się prawdziwym anime ... marzenia
Niestety na MTV czy Vivie leciały tylko teledyski One more time i Harderer, Better, Faster.. trzeba było poczekać na rozwój internetu by znaleźć pozostałe.

Linkin Park - Breaking Habit -
Z linkin Park mam dużo wspomnień są to czasy mojego gimnazjum i płyta Meteora zapadła długo mi w pamięci.

Co ciekawe teledysk został stworzony przez Studio Gonzo, które współpracowało przy Kill Billu. Po więcej info odsyłam do wikipedii https://en.wikipedia.org/wiki/Breaking_the_Habit


i tak w ramach ciekawostki:

PRO8L3M - 2040
Teledysk odkryty przypadkowo u jednego yutubera Co prawda polski artysta/raper pewnie się nie pokusił o oficjalną licencję, na użycie tak wielu fragmentów z Akiry, nowego i starego GITS'a, ale montaż całkiem niezły, muzyka również niczego sobie.

Może coś ominęłam, może ktoś jeszcze widział jakieś ciekawe anime w teledyskach..chętnie zobaczę.
Oczywiście mowa tutaj o prawdziwych teledyskach na licencji, bądź stworzonych przez twórców japońskich, a nie fanowskich music anime
  • awatar chiriann: Znałam właściwie wszystkie, oprócz teledysku Linkinów (choć samą piosenkę znam bardzo dobrze ;)) - nie wiem, jak mi umknęła. Mmm, powiało nostalgią :D.
  • awatar SugarFirefly: Pamiętam ! :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Co prawda nic się u mnie nie dzieje konkretnego, nic nie oglądam i nic nie czytam ( Czekam na Rycerzy Sidonii i Bakumana 2 tom) czasem lubię coś porysować w SAI
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
W końcu doczekałam się kolejnego numeru Otaku. Na nr. 59 trzeba było poczekać aż 4 miesiące. Oczywiście przyciągnęła mnie okładka magazynu, a na niej ekipa Noragami Yato, Yukine i Hiyori. Muszę powiedzieć, że magazyn wyszedł tym razem bardzo dobry i ciekawy.
W Otaku znajdziemy duży artykuł o Noragami, historie sprzedaży anime w Polsce, top ten anime muzycznych, wywiad z Miką Kobayashi, relacja z Pyrkonu i wiele innych ciekawych artykułów. Mało jest o yaoi czy yuri (które zawsze omijam)
Zdecydowanie polecam jeśli ktoś waha się nad zakupem.

Ósmy tom Tokyo Ghoula jak dobrze pamiętam rozpoczyna drugi sezon anime, który ominęłam. Jakoś drugi sezon mnie nie przyciągnął i się dłużył, za to w mandze zaczyna się całkiem spoko. Lubię makabryczny klimat TG i tą dynamiczną "poszarpaną" kreskę.

Nadal nie oglądam nic z aktualnego sezonu. Szkoda, że wiosna tak kiepsko wyszła, ale mam nadzieję, że może teraz coś wyjdzie ciekawego bądź na jesień.

Za to mogę napisać, że jako fanka Alicji w krainie czarów drugi film kinowy okazał się REWELACYJNY. Pierwsza część była magiczna. Owszem fabuła była podobna do wielu filmów, gdzie główni bohaterowie walczą ze smokami, wiedźmami, dobro wygrywa itp. Ale to co dostajemy w drugiej kinówce to majstersztyk Disneya. Wyszłam z kina bardzo zadowolona i chętnie bym poszła jeszcze raz na ten film.

Z tego całego zachwytu narysowałam rysunek do Alicji.
Całość wykonana jest markerami tylko tło pocieniowałam w programie, dodałam jaśniejszą obwódkę i białe krawędzie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Witam po małej przerwie na tym blogu. Żyję i mam się dobrze, wolny czas u mnie jak zawsze kuleje, ale chociaż małą notkę dam radę napisać.

Zrobiłam sobie dzisiaj wcześniejszy Dzień Dziecka

Zakupiłam czwarty tom Noragami i pierwszy tom Bakumana.
Czekałam i w końcu się doczekałam!

Bakumana chyba fanom mangi i anime nie trzeba przedstawiać - klasyk. Przez kilka lat manga wyczekiwana na polskim rynku w końcu pojawiła się na półkach w języku polskim. Za każdym razem, gdy Waneko ogłaszało ankietę brałam udział, wpisywałam Bakumana ^^ i po 2-3 miesiącach niespodzianka Waneko zapowiedziało się z wydaniem tej mangi. Wydanie Bakumana całkiem miłe dla oka, ładna okładka, większy format. Szkoda tylko, że nie mamy ani jednej kolorowej strony.

Fabuła opowiada o dwóch gimnazjalistach, którzy pewnego dnia chcą zostać mangakami - jeden bierze się za rysowanie, drugi za scenariusz. Nie byłoby nic w tych planach dziwnego, gdyby nie fakt, że główny bohater chce zostać sławnym mangaką, aby jego manga zdobyła anime i żeby głos podłożyła do jednej z postaci jego miłość. Ambicji, ani talentu nie brakuje przez całą mangę widzimy jak chłopaki dorastają, jak pracują nad tworzeniem mang i biorą udział w konkursach. Gdzieś pomiędzy tym wszystkim widzimy piękny nastoletni romans ^^
Bakuman to manga o ciężkiej pracy, samozaparciu i poświęceniu z nutą humoru.

Czekałam długo, ale było warto

Noragami jak zawsze świetne Ciąg dalszy przygód Yato i Hiyori zawsze ciekawe.

Jedynie co mnie ostatnio martwi to niezły poślizg Studia JG z wydawaniem mang i Otaku. Noragami miało być na początku maja wyszło pod koniec. Magazyn Otaku miał się pojawić w kwietniu wyjdzie w czerwcu?? Prawdopodobnie wszystko przez Pyrkon wydawnictwa śpieszyły z wydaniem wielu nowości, aby zarobić na tym konwencie. Wszystko spoko, tylko szkoda, że osoby, które czytają Otaku nie ujrzały od kwietnia nowego numeru.
Mam nadzieję, że magazyn pojawi się na dniach Z doświadczenia wiem, że na polskim rynku jeśli magazyn się opóźnia, pojawia się raz na kilka miesięcy, dwa razy do roku, potem przestaje być wydawany.. a tego póki co bym nie chciała. Ale zobaczymy.

Również jest zła wiadomość dla fanów mang Waneko typu: Battle Royale, Welcome to NHK i kilku innych. Waneko nie zrobi dodruku i wyprzedaje te mangi. Battle Royale i Welcome to NHK uzupełniłam, ale z tego co widzę Black Lagoon też muszę zacząć uzupełniać, bo na sklepie już mają powoli braki, a z podejściem Waneko do dodruków ciężko będzie potem brakujące mangi uzupełnić.



Póki co to tyle, miałam zrobić kilka recenzji mang, ale ciągle chęci brak, albo czasu ^^ Czas wolny na wagę złota
  • awatar 星FairyBlue: Nie mogłam doczekać się na Bakumana! xD Jestem zachwycona tą mangą:D A Noragami 4 czeka w kolejce do przeczytania^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Czas leci zbyt szybko >.< ledwo co święta były, a już za chwilę maj. Z aktualnego sezonu nadal nic nie oglądam. Raz mam mało czasu, dwa nic ciekawego dla mnie nie ma.
Wykorzystując wolny czas i chęć wyżycia się na blogu wpadłam na wpis o mangach, które chciałabym mieć na swojej półce, a które jeszcze nie zostały wydane w Polsce.

Wymienione poniżej mangi są podane losowo, każdą bardzo lubię i często do nich wracam.

Limit - przetrwanie, dramat, tajemnice - Klasowa wycieczka autobusem zamienia się w koszmar, autobus spada ze skarpy do głębokiego lasu, wypadek zdołało przeżyć kilkoro uczniów, wśród nich tworzy się podział na silnych i słabych.
http://centrum-mangi.pl/Limit/

Mangę przeczytałam w jeden dzień, wciągająca z piękną kreską. Zdecydowanie dobra przygodówka, lecz dla osób powyżej 16stego roku życia. Na podstawie tej mangi powstała również drama, ale dużo bardziej słaba, bo jak wiadomo Japończycy zbytnio nie lubią widoku krwi w serialach

Homunculus - dramat, psychologiczny, dojrzały - to jest dopiero dziwna manga, zdecydowanie dziwna i psychodeliczna. Ciężko ją opisać w kilku słowach, jest o życiu? problemach ludzkich? brutalnym świecie? Mężczyzna poddaje się operacji, po której w jego głowie powstają dziwne obrazy, co ciekawe zaczyna widzieć tak jakby problemy innych i chce ludzi od tych problemów uwolnić. Manga przeznaczona dla osób dorosłych.
http://centrum-mangi.pl/Homunculus/

Nana -dramat, romans - tej mangi nikomu chyba nie trzeba przestawiać. Dwie Nany przypadkowo się poznają w pociągu, dwa przeciwieństwa i dwa kontrastowe charaktery. Jedna jak i druga Nana mają problemy miłosne. Nana to poważny romans, romans nad romansami, realny i od pierwszego tomu chce się płakać. Kto nie czytał niech weźmie się za mangę, kto nie widział niech obejrzy anime. Pozycja obowiązkowa dla osób lubiących romanse, poważną mangę/ anime.
Manga od lat stoi jako zawieszona, dlatego wydanie jej w Polsce jest niemożliwe, ale kto wie może kiedyś ^^
http://centrum-mangi.pl/Nana/

Mangi Yuu Watase - w Polsce wydano tylko jedną mangę tej autorki "Fushugi Yuugi" Jako nastolatka uwielbiałam jej mangi w klimacie romansu, szkolnych przygód, fantasy. Yuu Watase ma na koncie kilka dobrych tytułów dla dziewcząt i co ciekawe jedną mangę yaoi (a ja od yaoi trzymam się z daleka) którą chętnie również bym kupiła. Jest nią poważna i wzruszająca manga "Sakura gari". Również dla osób 18+.

Clamp - Magic Knights Rayearth, xxxholic, clover, sakura - dobre czasy Clampa w Polsce minęły już chyba bezpowrotnie. Mimo, że JPF miał szanse wydać więcej dobrych tytułów Clampa, tak wydał jakiś czas temu słabszą mangę Kobato. Czas mija, a licencje nadal od Clampa dużo kosztują, a wydawnictwa nie będą ryzykować niskiej sprzedaży, dlatego pozostaje mi kupowanie oryginalnych wydań.

Eternal Sabbath - tajemnica, dramat, psychologiczny - mangę narysowała autorka m.in. Marsa, piękna kreska i wciągający klimat. Eternal Sabbath przypomina fabułą "Monstera" Zdecydowanie dobry klimat połączony z piękną kreską. Warto przeczytać jeśli ktoś lubi mangi w klimatach dzieci/ ludzi po różnych eksperymentach.
http://centrum-mangi.pl/Eternal-Sabbath/

Tak oto prezentuje się moja lista życzeń Cóż szanse są małe, ale pomarzyć można A Wy o jakich tytułach marzycie?

Bonusowo mangowa praca z dzisiejszego dnia
  • awatar SugarFirefly: Ja bym chciała ujrzeć w PL mangę Free! oraz "Starfighter" :3
  • awatar chiriann: Uu, gdybym miałam wymieniać te mangi, które bym chciała, a których u nas nie ma, to zabrakłoby miejsca ^^. A poważniej - chciałabym, żeby Egmont wydał do końca Kenshina i Miecz Nieśmiertelnego. Nic mnie tak nie wkurza, jak niedokończone serie, stojące na półce. Chciałabym też Trinity Blood, bo ściąganie tej mangi z Niemiec kosztuje sporo. Zgaduję jednak, że to na grunt polski za śliska tematyka. No i CLAMPwszczyznę - XXXholic, Tsubasa Reservoir Chronicles, Tsubasa World Chronicles... Ech, pomarzyć można. Choć daleka jestem też od narzekania, bo wiele tytułów, na których mi zależało, w Polsce się ukazuje, na czele z Mushishi, a Kotori wydaje sporo przyjemnych yaojców. Serio, jeszcze kilka lat temu nie sądziłam, że będzie można kupić w Polsce yaojce... i to nie spod lady ;).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
W sobotę byłam w ulubionej komiksiarni i jak zwykle trafiło coś w moje ręce.

Przez Pyrkon wszystkie chyba wydawnictwa miały jakieś opóźnienia i na mangi w sklepach trzeba było czekać. To co oferowały mangowe wydawnictwa na Pyrkonie musiało być dużym szałem zakupowym.
W pewnym momencie przez zapowiedzi co wyda studio jg i waneko, wszystko poplątało mi się we łbie i muszę sprawdzać 10 razy co chce kupić w danym miesiącu.

Zastanawiałam się nad nową niespodzianką Waneko "Acony", ale pożyczę od Mary i potem stwierdze czy chce mieć na półce, z "Ajinem" chyba będzie ta sama sytuacja. Podoba mi się kreska w mandze, anime jest ok, ale fabuła zbliżona do Tokyo Ghoul jakoś mnie nie zachęca.

W tym miesiącu wpadł do mnie 7 tom TG i pierwszy tom Rycerze Sidonii. Na temat Sidnonii pisałam w tym poście->
http://ashleysmangaworld.pinger.pl/m/24163712

Połączenie sił JPFu z Kotori dało nam dwa nowe niesamowite tytuły. Sidonię znam, widziałam anime, czytałam on line mangę i niespodziewanie znalazła się na mojej półce. Na "Blame" może się wezmę, ale może trochę później

No i jeszcze wybrałam dwie nalepki z nieznanego mi anime. Jak się okazało z "Phantom: Requiem phantom" Rysunki ładne, ale anime chyba nie jest jakoś specjalnie dobre.
No i naszywka mojego R, którą miałam naszyć mu na torbę i zapomniałam, bo się nie upomniał



W tym miesiącu czekam jeszcze na nowy numer otaku ma być pod koniec miesiąca. Maj zdecydowanie będzie bardzo owocny mangowo. Nie mogę się doczekać kolejnego tomu Noragami i wyczekiwanego przeze mnie od dawna Bakumana
jeszcze przydałoby się uzupełnić Opowieści panny młodej, welcome to nhk i battle royale. Ale jak tak ciągle wydawnictwa będą mnie zaskakiwać i rzucać dobrymi tytułami to za niedługo braknie mi miejsca w mangowej szafie
 

 
Na koniec dzisiejszego dnia zobaczyłam niesamowite anime.
Kokoro ga sakebitagatterunda, czyli "Symfonia serca" zalicza się do okruchów życia, które na sam koniec wyciskają łzy.

O czym jest ta dwugodzinna kinówka??
Naruse jako mała dziewczynka była wielką paplą, ale przez pewną sytuację życiową przeżyła bardzo silną traumę życiową i przestała mówić, całkowicie się zamknęła.

Jako już nastolatka w gimnazjum? nauczyciel wraz z kilkoma uczniami wyznaczył Naruse do komitetu klasowego, aby wspólnie wymyślili coś na szkolny festiwal. Wymyślili, więc, że będzie to musical, w którym wystąpi Naruse. O dziwo dziewczynka pod wpływem złych i dobrych emocji zaczyna mówić, ale po chwili sprawia jej to ból.

Więcej nie napisze, bo mogłabym tylko zniszczyć komuś dobrą zabawę. Chciałabym opisać całą fabułę od a do zet, ale niestety trzeba się powstrzymać

"Symfonia serca" to anime z głębokim przekazem, że słowa ranią, ale także wyzwalają z człowieka ból, dzięki temu, że wypowiadamy to co nam leży na sercu.

Już na początku tego filmu pomyślałam "O nie! nie dam się nabrać na te wyciskacze łez! dzisiaj nie zapłaczę!!!"

I stało się! Pod koniec uroniłam kilka łezek, bo naprawdę się wzruszyłam.. chlip chlip P_P

Piękne anime w stylu "Ogrodu słów" i " 5 centymetrów na sekundę". Polecam wszystkim, kto lubi się powzruszać, temu spodoba się ta animacja.


A tak po za tym jak Wam się podoba kolaboracja JPF z Kotori i zapowiedź "Jęczących pedałów"? No i zapowiedzi z Studia jg dla najmłodszych? Chyba zakupie "Małą syrenkę" i "Adżinka na plaży"
 

 
tak jeszcze na dobranoc, wrzucam pracę, którą właśnie skończyłam Czy tylko ja marzę o pocałunku Yato i Hiyori??
 

 
Zdrowych i Wesołych
Aby zajączek był bogaty i nigdy Wam nie zabrakło kasy na mangi i gadżety! Udanych konwentów i oglądania samych świetnych animców

Wrzuciłam obrazek na Bukilandię, fb i deviantarta..wrzucam i tutaj
 

 
Ale ten czas leci, wydawało mi się, że dopiero co wstawiłam nowy post a tu zleciało 16 dni. Cały czas w pracy siedzę i dopiero w święta będę mieć trochę odpoczynku.

W tym miesiącu trafiły do mnie mangi: Noragami 3 ze śliczną kartką i Welcome to NHK również tom 3ci.

Postanowiłam dodać do bloga kolejną azjatycką serię
Od czasu do czasu będę opisywać różne azjatyckie przekąski, słodycze napoje, które do mnie trafiają.

Na pierwszy rzut trafiło do mnie duże opakowanie mochi, które bardzo popularne jest w Japonii, Korei i Tajwanie.

Na allegro głównie są dostępne mochi wyprodukowane w Tajwanie.

Mochi czyli miękkie ryżowe ciastko (przypominające bardziej żelki) zazwyczaj wypełnione jest nadzieniem z fasoli adzuki, czekoladą, zieloną herbatą.

Mochi zazwyczaj pakowane jest po 180 gr., ale na allegro niektóre opakowania są pakowane po 480 gr., niestety nie wszystkie smaki są dostępne w dużej wersji, a szkoda, bo większe opakowanie się bardziej opłaca.
Niestety nie jest to tani smakołyk, małe opakowania za ok. 14-16zł, duże 20-23zł + koszt wysyłki.

Byłam bardzo ciekawa smaku mochi, więc przy okazji zakupów rzeczy do sushi włożyłam do koszyka jedno duże opakowanie - mix smaków.

Mochi było bardzo dobrze zapakowane w solidne pudełko z grubą folią i z woreczkami chłonące wilgoć, dzięki czemu mochi w środku się nie psuje.





Pierwszy rządek to mochi z masą orzechową - bardzo słodkie


Białe mochi z fasolą Adzuki


Trzecie mochi z sezamem, nadzienie chyba czekoladowe, również dobre.


Ogólnie mochi jest dobre, słodkie, żelkowate w swojej konsystencji. Chciałabym spróbować jeszcze mochi z zieloną herbatą i taro, ale to przy inej okazji.

Mochi można przechowywać w lodówce pod warunkiem, że będą zamknięte w szczelnym opakowaniu, również na internecie widziałam przepis jak wykonać własne mochi.

Druga rzecz to mleko kokosowe o smaku Duriana.



Napój dostępny w Kuchniach Świata za 5,5zł.

Na początku miałam obawy by w ogóle go kupić, bo Durian to owoc - śmierdzący, a w krajach azjatyckich nie można go wnosić np. do hoteli, komunikacji miejskiej.
Ale pani w sklepie powiedziała, że owszem napój trochę śmierdzi, ale w smaku jest ok.

Otworzyłam butelkę powąchałam i rzeczywiście trochę zalatywał zgnilizną dałam do lodówki i w smaku rzeczywiście był ok. Nie była to jakaś rewelacja, ale smakowało jak jakiś lek wymieszany z mlekiem.

Mogę uwierzyć, że w lato w miejscach publicznych Durian śmierdzi i wywołuje u turystów odruch wymiotny. Nie wiem czy bym się skusiła na zjedzenie tego azjatyckiego przysmaku.

A wy jedliście coś ostatnio azjatyckiego??
  • awatar Idemo: Mleka o smaku durianu raczej nie odważę się spróbować, ale do skosztowania mochi to mnie bardzo, bardzo zachęciłaś :)
  • awatar MPdollWorld: Ciekawa jestem tego Mochi. Chyba się na nie skuszę :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Sushi robię od kilku lat, od dłuższego czasu u mnie w domu sushi pojawia się 3-4 razy w miesiącu. Przeszłam ileś produktów, rodzajów ryżu, sosów sojowych i liści nori. Tak więc coś już mogę napisać o tym najpopularniejszym japońskim daniu i przedstawić Wam moją wersję sushi

Słowem wstępu napiszę co potrzebujemy i jakie produkty wybrać.

Potrzebujemy:
- ryż krótko ziarnisty/ okrągły ( dostępny na allegro/ kuchnie świata/ supermarkety) - ja używam ryżu Kimpo
- sprasowane algi wodorosty
- świeży łosoś, tuńczyk - ryba według upodobań
- ogórek konserwowy lub kiszony
- wasabi/ chrzan według upodobań

Narzędzia:
- mata do zwijania sushi
- ostry nóż

Ryż - bardzo długo robiłam sushi ze zwykłego ryżu woreczkowego z biedronki, gotowałam aż pęczniał, dodawałam specjalnej zaprawy do ryżu i tak mi smakowało...dopóki nie kupiłam na allegro ryżu do sushi firmy Kimpo. Jest bardziej upierdliwy w gotowaniu niż zwykły ryż, ale smak jaki ma ten ryż warty jest wysiłku.

Algi - odradzam kupowania arkuszy alg w supermarkecie. Po pierwsze algi są drogie, po drugie są najgorszej jakości i śmierdzą. Ja kupuję wszystkie potrzebne mi produkty na allegro u sprzedawców zajmujących się tylko produktami azjatyckimi. Kupuje algi wysokiej jakości za niską cenę. Przykładowo 50 arkuszy za ok. 22 zł. W supermarkecie macie 8 arkuszy za 10 zł. Polecam kupować algi z oznaczeniem Silver,Gold i Platinum. Im wyższa kategoria tym jakość lepsza, algi się nie sypią.

Sos sojowy - jest bardzo słony i jest to jeden z podstawowych produktów kuchni azjatyckiej. Prawie do wszystkich potraw się go dodaje. Wypróbowałam ileś rodzajów i najbardziej przypadł mi do gustu sos sojowy Sempio koreański, który jest słodko- słony.

Jeśli chodzi o ryby, wybór jest dowolny ważne by ryba była świeża. Ja kupuję najczęściej łososia w biedronce w płacie i potem kroje na paseczki. Również kupuje tuńczyka w puszce, odsączam i staram się by był zbity już na ryżu.

Warzywa też według upodobań. Ja osobiście preferuję ogórki kiszone, bądź konserwowe. Nie raz próbowałam ze zwykłym ogórkiem, z sałata i innymi dodatkami, ale zawsze wracam do ogórków od mamy.

Etap I - Ryż

Dobrze ugotowany ryż to podstawa sukcesu. Dzisiaj opiszę jak ja gotuję ryż, w zwykłym garnku. Jest to cała ceremonia i zajmuje sporo czasu.
Zazwyczaj gotuję ryż na dwa razy po 500 gram, ponieważ większa ilość łatwiej mi się przypala, a po wystygnięciu jest zbyt zbita i sucha.
Na początku odmierzamy 500 gr, wsypujemy do garnka i płuczemy aż będzie woda czysta (płuczemy w zimnej lub chłodnej wodzie) mi zajmuje to ok. 10 min

woda przed płukaniem

woda po płukaniu


Bardzo ważna jest proporcja wlewanej wody do ryżu. Ja wlewam na 100 ryżu ok. 150 ml wody.
Wstawiamy ryż na najwyższą temperaturę i przykrywamy. Po ok. 5-7 minutach ryż powoli się zbija, więc trzeba go zacząć mieszać.


Po ok. 8-10 min ryż zaczyna wrzeć. Od tego momentu nie można spuścić z oka ryżu, trzeba go pilnować i mieszać co jakiś czas i zmniejszamy temperaturę na średnią temperaturę.


Przez kolejne 8-10 min staramy się mieszać i nie przypalać ryżu.


Łącznie gotowanie ryżu zajmuje ok. 20 min.Po tym czasie ryż trzeba odstawić i przykryć, aby wchłonął wodę i zrobił się miękki. Po ok. 30 minutach ryż jest gotowy, ale ciepły. Czekamy ok. 2-3 godziny aby był zimny.


Etap II - zwijanie/ krojenie

Gdy już przejdziemy etap pierwszy, zaczyna się cała zabawa

Rozkładamy matę, dajemy arkusz nori najbliżej krawędzi maty i nakładamy ryż. na górnej krawędzi zostawiamy ok. 2 cm odstępu bez ryżu by potem ładnie się nam rolka zawinęła.


Dajemy w jednym rzędzie wasabi, ogórka, rybę i zawijamy Dociskamy i kręcimy dalej, aż nam sushi ładnie się zakręci.




Do krojenia rolki potrzebujemy bardzo ostrego noża. Nie mam oryginalnego noża do sushi, kupiłam najzwyklejszy nóż, byle by był ostry ^^
Kroimy i podajemy na talerzu i czynność powtarzamy aż nam się składniki skończą


Produkty kupuję w tym sklepie, szybka wysyłka, produkty wysokiej jakości Polecam serdecznie
http://allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=23567180

Itadakimasu!!
  • awatar Idemo: Wygląda pysznie ! Aż chyba sama kiedyś spróbuję zrobić sushi :)
  • awatar SugarFirefly: Mmm ależ apetycznie i ładnie wykonane!
  • awatar chiriann: Mmmm, wygląda tak, że mam ślinotok... Dałaś tak wyczerpujący tutorialek,że może sama kiedyś się skuszę na zrobienie sushi, mimo, żem kulinarne beztalencie?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Ostatnie dwa tygodnie to jakiś był dla mnie koszmar. Chorowałam, tydzień w domu przeleżałam, a potem, mimo, że nadal chora, byłam w pracy. Czuje zmęczenie pochorobowe i nie umie zebrać się do kupy. Czekam do czwartku aż będę mieć dwa dni wolne.

Ale gdy tylko poczułam się lepiej, nadrobiłam zaległości z anime.
Z sezonu zimowego 2016 bardzo spodobało mi się "Boku dake ga inai machi" - niespotykana fabuła i ciekawi bohaterowie. Jest to pierwsze anime od dawna, gdzie nie przeszkadzają mi postaci dzieci. Dorosłe życie Satoru nie różni się niczym specjalnym od jego jego rówieśników.. pracuje, po pracy dom i tak w kółko. Jednak ma pewna zdolność .. potrafi cofać się w przeszłość i może zmienić bieg wydarzeń. Pod wpływem pewnych okoliczności wraca do czasów dzieciństwa, by uratować koleżankę z klasy.



Każdy odcinek jest wciągający i musiałam zacząć czytać mangę, bo mnie ciekawość zjada, co będzie dalej.

Drugie anime to "Ajin"
Ajin to nowy "gatunek" istot żywych, którzy są nieśmiertelni, na ziemi jest nie wiele zlokalizowanych osobników, a Ludzie chcą ich złapać na eksperymenty. Ajin nie różni się wyglądem od zwykłego człowieka, nawet jeśli ulegnie wypadkowi jego ciało się regeneruje.
Nagai jest zwykłym nastolatkiem, który po "śmiertelnym wypadku" okazuje się być Ajinem, a jego znajomi odwracają się od niego i chcą go złapać.



Fabuła przypomina mi Tokyo Ghoul. Niby coś innego, ale podobieństwo jest. Anime jest wykonane w trójwymiarowej technice CGi ( Sidonia no Kishi również była wykonana tą techniką) Widać, że Japończycy dopiero uczą się tej metody anime, ale całkiem fajnie to wygląda

Studio JG nie czekało i od maja będziemy mogli mieć mangę na swoich półkach

Krótki, ale konkretny wpis na koniec dnia Oba tytuły gorąco polecam
  • awatar Idemo: Tego pierwszego anime nie kojarzę, więc chętnie obejrzę, może przypadnie mi do gustu ? Ajin'a znam, i właśnie bardzo, ale to bardzo przeszkadza mi ta nowa technika animacji, jest taka irytująca- postacie chwilami poruszają sie jak w grze komputerowej odpalanej na komputerze ze zbyt słabym procesorem... Zdecydowanie wolę klasyczną metodę animacji. Nawet jak tę nową technikę CGI dopracują do perfekcji to i tak będę wolała animacje "po staremu" :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Tak jak widzieliście na urodziny dostałam sporo mang ^^
Bardzo byłam ciekawa starej serii Video Girl Ai. Dużo o niej słyszałam, kiedyś być może oglądałam nawet anime, ale to musiało być wieki temu. Do kupna mangi nigdy się nie pchałam, bo zawsze widziałam pojedyncze tomy, co mnie zniechęcało do kupna.

Manga jest z gatunku romans i ecchi, ale trzeba zaznaczyć, że jest to ecchi w dobrym stylu. Jest nagość, ale pokazana w ładnym i naturalnym stylu. Nie ma tam przerysowanych wielkich cycków, są ładne naturalne i realistyczne kształty ^^

Główny bohater Yota po wyznaniu miłości swojej sympatii i po jej odrzuceniu wybiera się do nieznanej wypożyczalni kaset video. Dziwnym przypadkiem natrafia na kastę z ładną dziewczyną. Przy odtwarzaniu staje się coś dziwnego, bo filmowa dziewczyna wydostaje się do realnego świata. Ai została stworzona do pocieszania oglądającego, lecz przez zepsute video Ai ma pewne braki >.< i tak zaczyna się ich wspólna przygoda. Jakby tego było mało Yota nie jest w stanie zapomnieć o swojej ukochanej, która wybrała jego najlepszego przyjaciela i postanawia o nią zawalczyć. Jeszcze międzyczasie pojawia się koleżanka, która kocha Yotę, ale on jej nie, ale pod wpływem pewnego zdarzenia zostają parą... i jeszcze między w to wszystko wchodzi Ai, która chce stać się prawdziwym człowiekiem, ale ma ograniczony czas istnienia na Ziemi. Zawiła fabuła? Owszem Z kim będzie Yota? Ze swoją ukochaną sympatią, a Ai zniknie? Będzie trójkąt, a może zostanie sam? Takie oto rozterki funduje nam ta manga



Miło mi było wrócić do starych czasów, do starej kreski mangi, która po mimo upływu lat nadal odbierana jest przeze mnie dobrze, mogłam oczy nacieszyć oryginalną kreską... no i te kasety Video/Wideo. To jest dopiero wspomnienie ^^ jak oglądało się różne filmy na odtwarzaczu i trzeba było przewijać kasety łezka się w oku kręci.

Mange wydawało waneko, teraz manga już w sklepie nie jest dostępna. Można całe serie kupić na olx i allegro w dość dobrych cenach
Manga ma 15 tomów, ale 14 i 15 tom to historia innej viedo girl, więc te tomy można mieć, ale nie trzeba ^^

Dodatkiem do mangi były grafiki na ostatnich stronach ^^







Druga część postu będzie o mojej szafie mang

Zawsze marzyłam o tym by mieć jedną szafę na mangi, które w ostatnim czasie się rozrastają w zawrotnym tempie. Wszystko co mangowe chciałam mieć w jednym miejscu i oto jest ^^ Po złożeniu szafy przez mojego narzeczonego stwierdzam, że miejsca mi starczy może na kilka lat. Chyba, że będą się pojawiać non stop mangi, które będę chciała mieć w swojej kolekcji to z miejscem może być ciężko
  • awatar Mangowy świat Ashley: @Asumi10: zapomniałam dodać, że to koelkcja mang uzbierana przez prawie całe życie :) pierwsza manga to Sailor Moon tom 3 z lat 90tych :D
  • awatar Mangowy świat Ashley: @Asumi10: zapomniałam dodać, że to koelkcja mang uzbierana przez połowę mojego życia :) pierwsza manga to Sailor Moon tom 3 z lat 90tych :D
  • awatar Asumi10: Masz dużą kolekcję. Przeczuwam, że mi właśnie za pół roku braknie miejsca na mangi. Będę musiała skombinować jakiś regał. XD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ostatnio dość dużo rysuje w kolorze Od listopada przybyło mi trochę promarkerów, a w lutym przybędą nowe kolorki ..może tym razem skusze się na copici, by zobacz czy rzeczywiście są one takie Wow.

Wczoraj mnie coś wzięło i narysowałam mangowe wersje Anny i Elsy z Frozen. Uwielbiam tą bajkę ^^





Także uwielbiam japońską wersję piosenki "Mam tę moc"
  • awatar *Mordka*: Prześliczne <3 Uwielbiam Krainę Lodu, nawet mam z tym filmem kubki (dostałam na święta) :3
  • awatar Idemo: Bardzo fajnie wyszły te rysunki :) Aż mnie się zachciało coś narysować, całe wieki nic nie bazgrałam X_x
  • awatar Asumi10: Twoja Anna i Elsa są prześliczne, fajnie ci wyszły ich włosy.Uwielbiam Krainę Lodu. Byłam na tym w kinie. Oglądałam to tysiąc razy, a zawsze mam przy tym ciarki. XD Jest to mój ulubiony film animowany i kocham tę piosenkę. :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Moje zainteresowania kultura japońską nie ograniczają się tylko do mangi i anime, dramitp. ale także do kuchni japońskiej.
Sushi robię od wielu lat, ale dopiero teraz wychodzi i dobrze. Ostatnio wspominałam o tym, że jadłam tradycyjny placek Okonomiyaki w restauracji.
Teraz przyszedł czas na Takoyaki

O Takoyaki dowiedziałam się z filmiku Gonciarza Takoyaki to chrupiące kuleczki z zewnątrz, a w środku są bardzo miękkie.

Skład Takoyaki to: jajka, woda, mąka, sos sojowy, hon dashi. Do środka dawane są: ośmiorniczki, zielona cebulka, imbir. A górę można posmarować sosem do Takoyaki, majonezem i posypać bonito.

Niezbędna jest specjalna patelnia lub urządzenie do Takoyaki. Ja swoją patelnię kupiłam dwa tygodnie temu z ebay. Niestety koszt takiej patelni jest dość duży. Swoją patelnię kupiłam za 21,99$ (ok. 88 zł), urządzenie/ maszynkę widziałam za ok. 30$ tylko, że trzeba dokupić przejściówkę.



Jako, że robiłam takoyaki po raz pierwszy wiedziałam, że coś mi może nie wyjść i część porcji mi nie wyjdzie.
Proporcje składników znalazłam w przepisach na googlach, tak z temperatura miałam problem >.< bo dałam na maxa i na największy piekarnik. Skończyło się tak, że ciasto wylało mi się na blat kuchenki i palnik zaczął się przypalać.

Tak jak się mówi "pierwszy naleśnik idzie do wywalenia" tak tutaj pierwsze tako poszło do kosza. Ale się nie poddałam, umyłam patelnie i zaczęłam od nowa.

A dodam, że do ciasta użyłam tylko mąki, jajka, sosu sojowego i wody.. by na naukę nie zmarnowało się zbyt wiele

Pierwsze się zastanawiałam czy dobrze mi idzie, ale po kilku minutach wszystko szło tak jak należy







W smaku Takoyaki były ok .. nie były złe, ale też nie były rewelacyjne. Muszę w Krakowie odwiedzić knajpkę w której serwują Takoyaki i zobaczyć czy jest jakaś różnica



Dajcie znać czy chcecie zobaczyć kolejne wpisy o kuchni azjatyckiej w moim domu ^^
  • awatar chiriann: Wyglądają świetnie! Daj znać, jak wyszła wizja lokalna ^^. O wszelkich przepisach poczytam z przyjemnością, choć ja to kuchenny analfabeta jestem...
  • awatar SugarFirefly: Też lubię japońskie żarcie :) Planuję zrobić kiedyś sushi. Możesz pisać częściej o takich smacznych potrawach!
  • awatar Asumi10: Bardzo bym chciała tego spróbować. Wpisy o kuchni azjatyckiej w twoim domu to ciekawy pomysł, z przyjemnością bym czytała takie posty. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Styczeń okazał się dla mnie bardzo szczęśliwym miesiącem Co prawda jeszcze się nie skończył i wszystko może się jeszcze wydarzyć, ale póki co szczęście mi dopisuje

Zacznę od tego, że na rocznicę z moim TŻ wybraliśmy się do Krakowa do Kociej kawiarni Kawiarni, w której są kotki i można z nimi posiedzieć, pobawić się lub po prostu usiąść i popatrzeć jak koty śpią. Kawiarnia jest zrobiona na wzór tych neko caffe w Japonii, gdzie takich miejsc jest od groma
Następnego dnia byliśmy w japońskiej restauracji i spróbowaliśmy tradycyjnego placka Okonomiyaki w stylu Hiroszimy. To było na początku tego miesiąca ..

A niedawno miałam urodziny i od dziewczyn z pracy, koleżanki i mojego chłopaka dostałam .. mangi



Opowieść panny młodej zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie i ma przepiękną kreskę.

Nic dziwnego w tych moich prezentach nie byłoby, gdyby nie jedna wielka torba od koleżanki. Podarowała mi mangi, które się jej powtórzyły i nie miała co z nimi zrobić ^^ Za co bardzo dziękuje!



Video girl Ai! od dawna chciałam przeczytać, bo to stary klasyk, ale jakoś zawsze mi to gdzieś umykało. Teraz będę mieć okazję do nadrobienia.

Gdyby było tego mało w piątek dotarła do mnie paczuszka od Studia JG. Dostałam wyróżnienie w zeszłorocznym konkursie z Noragami i wygrałam zestaw 3 dużych przypinek




Oby rok 2016 był nadal taki wspaniały!!
  • awatar SugarFirefly: Gratuluję tylu fajnych mang :) U mnie ten rok zaczął się raczej średnio i nadal nie mogę powiedzieć, że jest jakoś super, ale może będzie lepiej:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Witam wszystkich w Nowym Roku
Wiem, że to już prawie koniec miesiąca, a ja dopiero tu się teraz pojawiam. W domu miałam remont i zanim ogarnęłam pokój do porządku trochę minęło .. a w wolne dni jakoś nie chciało mi się udzielać >.<

Za to obejrzałam anime z zeszłego roku

Tak z ciekawości zaczęłam oglądać i nawet mi się spodobało.

Sakurako-san no Ashimoto ni wa Shitai ga Umatteiru jest o młodej kobiecie, która nie lubi zbytnio przebywać z ludźmi,a jej hobby to kości, szkielety. Jej kumplem/ opiekunem, który wyciąga Sakurako z domu jest gimnazjalista Tatewaki. Nie ma żadnego romansu, czy coś na samym początku ciężko zrozumiec ich relacje, które wytłumaczone są w ostatnim odcinku.
Jakby było tego mało Sakurako i Tatewaki za każdym razem kiedy się gdzies wybierają napotykają kości, ale nie zwierząt.. tylko ludzi.



Na pierwszy rzut oka Sakurako to jakaś psycholka, która ma bzika na punkcie kości. Niczym Dexter potrafi odtworzyć przebieg sytuacji, w której znajdowała się ofiara, a niczym House potrafi szybko i konkretnie wskazać choroby, złamania itp. itd.



Na początku jakoś nie byłam przekonana do postaci Tatewakiego. Po pierwsze co tam może wiedzieć nastoletni smarkacz u boku dorosłej kobiety. Ale po kilku odcinkach zaczęło się wyjaśniać o co tam miedzy nimi chodzi i jak najbardziej młody pasuje do tej serii



Duży plus anime zgarnęło u mnie za świetną animacje. Wykonanie anime jest świetne, niekiedy bardzo szczegółowe i kolorowe sceny. Opening i ending nie porywają, ale pasują idealnie do tej serii. Nie drażnią ucha, a to się ceni

Jeśli chodzi o minusy to mam jeden mały, ponieważ niekiedy fabuła bardzo mi się dłużyła i czekałam aż wreszcie się skończy.
Ale mimo wszystko cała historia mnie na tyle kupiła i wciągnęła, że chciałam ją obejrzeć do końca.

Seria godna polecenia, nie głupia, ale też nie przemęczająca Dobrze się spędza przy niej czas.



A Wy jakim anime rozpoczeliście rok 2016 ?

Tak na koniec pochwale sie rysunkiem, który narysowałam specjalnie dla Pani Joli z katowickiej Komiksiarni

  • awatar Asumi10: Ja rok 2016 rozpoczęłam anime ''Sword Art Online''. Bardzo fajne.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›